dzikie dziecko czyli moja filozofia macierzyństwa 2

jakiś czas temu koleżanka widząc moje biegające boso, umorusane dziecko, ufne, odważne, stające na palcach aby sięgnąć po banana, po czym wydłubujące palcem miąższ ze skórki, powiedziała: łał, ona to jest takie dzikie dziecko. mówię to jako komplement. inne cytaty, które przychodzą mi do głowy, gdy myślę o moich wyborach w procesie wychowania to m.in. […]

to, co niewidzialne

psychiatria wyróżnia się z innych działek medycyny tym, że zajmuje się sprawami niewidzialnymi. schizofrenia, depresja czy choroba dwubiegunowa to nie pęknięta kość, którą zobaczę na prześwietleniu, nie ropiejąca rana, nie powiększona wątroba czy wysypka na skórze, ale – przy dobrym sprzęcie – jakoś można by je na upartego zobaczyć.

widmo drugiego dziecka

drugie dziecko pojawi się w naszym życiu prawdopodobnie niedługo. to znaczy nie jest jeszcze zaczęte, jeszcze nie istnieje, funkcjonuje w mojej głowie jako krążące nade mną widmo. jego obecność – poświata sprawia, że wszystko jest tymczasowe. chwilowo wstaję o siódmej, chwilowo współpracuję akurat z tym zespołem, chwilowo płacę niani połowę pensji, mam jakiś ograniczony czas. 

„jak pokochać centra handlowe” – recenzjopodobne refleksje po przeczytaniu

nie wiem dlaczego, w ogóle nie mam do siebie zaufania w kwestii książek. zwłaszcza książek, które mi się podobały. dużo łatwiej jest mi skrytykować jakąś pozycję (odczuwam nawet pewną ulgę, gdy książka mi się nie podoba), niż zachwycać się i polecać. no bo co, jeśli książka mi się podobała, a jest słaba? wyjdzie na to, że […]