share week 2018 czyli mój zakątek internetu

fot. Taylor Kiser na Unsplash.com . Zdjęcie obrazuje dzielenie się czymś dobrym – tak jak w tym wpisie.

Zacznę może od tego, że nie wszyscy rozumieją po co pisze się blogi. Swojego pierwszego bloga zaczęłam pisać w wieku siedemnastu lat i utrzymany był w tonie: “idę ze szkoły, pada deszcz, mam złamane serce” – generalnie treści, które inny bloger określił kiedyś mianem “permanentnej traumy na tle hormonalnym”. Tamtego bloga czytało może osiem osób, ale są to osoby, z którymi do tej pory mam kontakt i te znajomości przełożyły się na pewne realne wydarzenia w moim życiu. Są to znajomości, których raczej nie miałabym okazji zawrzeć w inny sposób niż przez internet. Tak jakoś wyszło, że wszystkie moje blogowe kontakty są z osobami płci żeńskiej i w tych poleceniach nie będzie inaczej.

Kiedy wróciłam do blogowania po restrukturyzacji mojego życia prywatnego (a także wtedy, kiedy urodziłam dziecko – sama nie wiem czy tu ważniejsza jest nagła duża ilość czasu na rozmyślania czy jednak czynnik hormonalny) miałam nadzieję na to samo – że poznam wartościowe i ciekawe osoby i będę mogła zgłębiać ich punkt widzenia świata.

Zaglądam na różne blogi, również do blogerów, z którymi się niespecjalnie zgadzam czy których styl mnie drażni, może bardziej w celach poznawczych. Jednak jakbym miała podać trzy miejsca, z którymi jest mi bardzo po drodze i czuję, że ich autorki są mi w pewien sposób bliskie byłyby to:

Matka Skaut – czasem się obawiam czy autorka tego bloga nie uzna mnie za jakąś szaloną fankę przez to, że zostawiam jej dużo entuzjastycznych komentarzy i ciągle wszystkim wysyłam jej artykuły. Jest to jedna ze stron, którą odwiedzałam podczas mojej przerwy w blogowaniu i zwątpienia w cały proces twórczy i myślałam sobie: ja nie mogę, ludzie piszą jednak super rzeczy na blogach. Jej wpisy wywołują niepokój moralny, rozśmieszają, potwierdzają moje przypuszczenia. Kto jeszcze nie zajrzał (a jeśli jest moim znajomym to to raczej mało prawdopodobne) – niech szybko nadrabia.

Migawki M. – Poprzedniego bloga  Małgosi znalazłam szukając przemyśleń innych lekarzy na temat naszej pracy. Blogów lekarzy nie znalazłam wiele, a takich, które byłyby mi bliskie – prawie żadnego. Migawki są tu chlubnym wyjątkiem. Małgosia potrafi robić piękne zdjęcia, ale przede wszystkim jest jedną z niewielu lekarek, które potrafią dojrzeć poezję i niezwykłość w procesie leczenia i kontakcie z pacjentem. Zobaczcie choćby, jakie zjawiska można dostrzec podczas codziennej rutyny w szpitalu – które są 100 razy lepsze niż Walentynki. Czuję, że – tak jak ja – jest humanistką, która skończyła medycynę.

Napisawszy – ten blog ma podtytuł “o codzienności po prostu”, ale ja czuję, że opisywana tam codzienność jest jednak w pewien sposób niezwykła. Olga mieszka w Krakowie, pracuje i wychowuje dziecko, ale w tej gonitwie codzienności jest uważna i ma naprawdę ciekawe pomysły – sama w tym roku wzięłam udział w jej cudownej akcji Wędrującej Sukienki, która podkreśla siłę kobiecości, podoba mi się też koncepcja spotkań Raz w Miesiącu, które pomagają utrzymać relacje mimo nawału obowiązków. Olga prowadzi miejsca w sieci pełne wzajemnego szacunku i spokoju.

Oprócz tego bardzo lubię zaglądać do takich, znanych w blogosferze, miejsc:

Mataja– blog o macierzyństwie i naukowych faktach związanych z procesem wychowywania potomstwa. Oprócz niezwykłej wartości merytorycznej tego miejsca znajduję tam też przemyślenia na temat rodzicielstwa, które są mi bardzo bliskie. Autorka wydaje mi się być strasznie fajną osobą.

Riennahera – krótkie i często pojawiające się teksty m.in. o życiu na emigracji i procesie twórczym. Przyznam się, że kiedyś pokazywałam jej zdjęcie fryzjerce, żeby zrobiła mi taką samą fryzurę, ale spotkałam się z bolesnym urealnieniem, że nawet z identyczną fryzurą nie będę tak wyglądać. Dużo trafnych zdań, przemyśleń, lekkie pióro, a to wszystko – ku mojej udręce – w świetnych ciuchach.

Joanna Glogaza – zawsze, kiedy czytam tego bloga, mam wrażenie, jakby Joanna była moją koleżanką – tą, która akurat w życiu ma wszystko przemyślane. Od spędzania weekendów, przez urządzanie mieszkania, po robienie zakupów. Czytam sobie i podglądam, bo podaje konkretne i wartościowe wskazówki, jak zmienić małe aspekty naszego funkcjonowania. Zawsze warto do niej zajrzeć.

Wahałam się do końca czy brać udział w tej akcji, ale ostatecznie sama czyham i wypatruję dobrze napisanych, osobistych blogów, a poza tym tak mi się miło zrobiło, kiedy zobaczyłam swój blog w poleceniach Małgosi, że pomyślałam, że dobre rzeczy warto słać dalej.