jak położyć spać dwulatka czyli moja mała walka

Wspomniałam w jednym z ostatnich wpisów, że za niektóre dokonania rodzicielskie należy mi się szóstka z koroną. Jednym z tych dokonań jest niewątpliwie niezwykły proces, który przeszłam ze swoim dwuletnim dzieckiem – od całkowitej załamki podczas usypiania do uczynienia z tego najprzyjemniejszego momentu w ciągu dnia.

fot. Bastien Jaillot na unsplash.com. Oczywiście moje dziecko w życiu nie miało takiego łóżeczka albo karuzeli, ale zdjęcie oddaje pewien dramatyzm późnych godzin nocnych

Continue reading

dzikie dziecko czyli moja filozofia macierzyństwa 2

jakiś czas temu koleżanka widząc moje biegające boso, umorusane dziecko, ufne, odważne, stające na palcach aby sięgnąć po banana, po czym wydłubujące palcem miąższ ze skórki, powiedziała: łał, ona to jest takie dzikie dziecko. mówię to jako komplement.

inne cytaty, które przychodzą mi do głowy, gdy myślę o moich wyborach w procesie wychowania to m.in. ten z filmu ‘okja’, gdy pytają się prostego człowieka, jak udało mu się wyhodować tak wspaniałe zwierzę, o najlepszych parametrach. odpowiada: po prostu pozwalamy jej biegać wolno.

i jeszcze – ostatnio w książce o psychoterapii przeczytałam, że człowiek nie jest w stanie nic zrobić, żeby drugi człowiek się rozwinął. może mu najwyżej ten rozwój umożliwić, może najwyżej tego rozwoju nie tłumić.

i to tyle jeśli chodzi o inspiracje.

Continue reading

widmo drugiego dziecka

drugie dziecko pojawi się w naszym życiu prawdopodobnie niedługo. to znaczy nie jest jeszcze zaczęte, jeszcze nie istnieje, funkcjonuje w mojej głowie jako krążące nade mną widmo. jego obecność – poświata sprawia, że wszystko jest tymczasowe. chwilowo wstaję o siódmej, chwilowo współpracuję akurat z tym zespołem, chwilowo płacę niani połowę pensji, mam jakiś ograniczony czas.  Continue reading

“jak pokochać centra handlowe” – recenzjopodobne refleksje po przeczytaniu

nie wiem dlaczego, w ogóle nie mam do siebie zaufania w kwestii książek. zwłaszcza książek, które mi się podobały. dużo łatwiej jest mi skrytykować jakąś pozycję (odczuwam nawet pewną ulgę, gdy książka mi się nie podoba), niż zachwycać się i polecać. no bo co, jeśli książka mi się podobała, a jest słaba? wyjdzie na to, że ja jestem słaba? trudno mi recenzować, chociaż przez to całe zwolnienie i macierzyński trochę się rozkręciłam z czytaniem i słuchaniem i mogłabym dodać trochę kultury do bloga. ale nie wiem, bo nie jestem pewna. brak mi jakiejś cechy, pewności, którą mają recenzenci.  Continue reading