“jak pokochać centra handlowe” – recenzjopodobne refleksje po przeczytaniu

nie wiem dlaczego, w ogóle nie mam do siebie zaufania w kwestii książek. zwłaszcza książek, które mi się podobały. dużo łatwiej jest mi skrytykować jakąś pozycję (odczuwam nawet pewną ulgę, gdy książka mi się nie podoba), niż zachwycać się i polecać. no bo co, jeśli książka mi się podobała, a jest słaba? wyjdzie na to, że ja jestem słaba? trudno mi recenzować, chociaż przez to całe zwolnienie i macierzyński trochę się rozkręciłam z czytaniem i słuchaniem i mogłabym dodać trochę kultury do bloga. ale nie wiem, bo nie jestem pewna. brak mi jakiejś cechy, pewności, którą mają recenzenci.  Continue reading

#czarnyprotest – pytania, wątpliwości, refleksje

abircjaw ostatnich dniach przeczytałam bardzo dużo na temat aborcji, od radykalnych pro-choice’owców (klik, a nawet bardziej tutaj – klik) po posty tomasza terlikowskiego na facebooku. sprzeciwiam się stanowczo każdemu, kto twierdzi, że jest to temat prosty, że wystarczy napisać “moja macica, moja sprawa” albo “chrońmy każde życie” i wydaje mu się, że to zamyka dyskusję. sprawa ta porusza mnie bardzo, jak zresztą inne dylematy bioetyczne jest trudna i bardzo skomplikowana. Continue reading

moja filozofia macierzyństwa

przynosząc noworodka do domu spodziewałam się słaniania się na nogach ze zmęczenia, noszenia nocami dziecka po mieszkaniu, ciągłego płaczu i takich tam. tymczasem jestem zaskakująco wyspana, nic mnie nie boli, a wszyscy mówią, że moja córka mało płacze i dużo się śmieje. szczerze mówiąc nie jestem pewna, gdzie się mój dzieć plasuje na skali dziecięcego wymagania od rodzica bliskości, chyba nie jest ani przesadnie wymagająca ani turboodkładalna, ale faktem jest, że się dogadujemy.

macierzynstwo Continue reading

posiedzę sobie w strefie komfortu

wydaje mi się, że całe życie nic nie robię innego, tylko wychodzę ze swojej strefy komfortu.

tak mi się wydawało zawsze, że skoro jest miło i wygodnie i robi się coś niesprawiającego trudności, a sprawiającego przyjemność, to jest źle i trzeba to zmienić.komfort

kiedyś dużo sama wyjeżdżałam, bo tak uważałam, że podróże są bardzo fajne i kształcą – teraz mam co do tego pewne wątpliwości. mój kolega, który zaczął w pewnym momencie jeść zupki chińskie i całą kasę przeznaczał na ekstremalne podróże autostopem po świecie, powiedział mi, że jak jechał z obcymi ludźmi w aucie gdzieś tam, chyba w indiach – to czuł, że odkrywa siebie patrząc na drogę przed sobą i jakieś świetne widoki ileśtam metrów nad poziomem morza. Continue reading