czasem sobie myślę, że macierzyństwo jest grą

GRAjak mi jest już na serio ciężko poradzić sobie z rzeczywistością, to wyobrażam sobie, że macierzyństwo jest grą. na razie ustaliłam sobie, że ta gra kończy się wraz z końcem urlopu macierzyńskiego, czyli wtedy, kiedy całkiem na poważnie zaczyna się dzielić opiekę nad maluchem z kim innym (żłobek, niania). ale może być też tak, że to nie koniec tylko jakiś wyższy level – o tym pomyślę kiedy indziej. Continue reading

szczerze mówiąc 1

szczezreszczerze mówiąc, to nie rozumiem ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci.

jak karmiłam niedawno moją córkę, siadłam sobie z nią w pokoju i biorę w ręce – ach to ciałko! ten zapach! to sobie pomyślałam: no nie dziwię się, że są ludzie, którzy są za to w stanie sprzedać duszę.

szczerze mówiąc, jak czytam w internecie jakieś wywody w stylu: człowiek nie jest stworzony do monogamii to sobie myślę: nie wiem za bardzo jak inaczej człowiek mógłby być szczęśliwy.

jak czytam, że ktoś nie chce się w to pakować, w te butelki i pieluchy, że woli chodzić do kina i na randki to – szczerze mówiąc – nic na to nie mówię, bo nie wiem co. ale myślę sobie coś w stylu: o kurcze, ludzie. jesteście w błędzie. nie dajcie się na to nabrać.

serio, nie dajcie się na to nabrać.

miejcie dzieci i bądźcie szczęśliwi.

widzieliście kiedyś noworodka?

NOWORODEKpytam, bo to niezwykły widok, do którego ciężko jest się przyzwyczaić. niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę mało osób ma okazję zobaczyć jaki naprawdę jest noworodek – nawet kiedy ma się swoje dziecko, widzi się je w takim stanie przez miesiąc, później ono rośnie i jego obraz z pierwszych dni życia jest zalany całą lawiną kolejnych obrazków. moja koleżanka ma paromiesięcznego syna, który już siedzi i ma zęba i powiedziała mi niedawno: ciężko mi uwierzyć, że on mieścił się na przedramieniu.

Continue reading