co jest słabe w byciu pacjentem

pacjentdużą część mojego życia spędziłam w szpitalach, ale oczywiście głównie w białym kitlu (potem na psychiatrii już bez kitla, ale wiadomo o co chodzi). pierwszy raz zostałam pacjentką 12 grudnia 2014 roku, kiedy mój samochód poślizgnął się na gołoledzi i spadł ze skarpy lądując na dachu – było to oczywiście bardzo dramatyczne, ale dosłownie włos mi z głowy nie spadł i spędziłam tylko jedną noc na sorze na obserwacji.
Continue reading

fajne w byciu psychiatrą

wiecie, myślę, że wielu osobom wydawało się, że jak będę pediatrą albo ginekologiem to będą mogli do mnie dzwonić o każdej porze dnia lub nocy i pytać o swoją ciążę albo katar u dziecka. to jest taka zmora lekarzy, że gdzie się człowiek nie pojawi tam zaraz ktoś wyskakuje ze swoimi dolegliwościami i domaga się natychmiastowej diagnozy.

problemy psychiatryczne to nie jest coś, co się porusza przy stole podczas rodzinnego spędu, ale fajne jest to, że ktoś przychodzi do mnie po cichu i mówi “słuchaj, boję się, że zwariowałem”. zazwyczaj nie zwariował. ale spoko, że ma mnie, żeby o tym pogadać, bo tak to by pewnie nie miał nikogo.

 

widzieliście kiedyś noworodka?

NOWORODEKpytam, bo to niezwykły widok, do którego ciężko jest się przyzwyczaić. niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę mało osób ma okazję zobaczyć jaki naprawdę jest noworodek – nawet kiedy ma się swoje dziecko, widzi się je w takim stanie przez miesiąc, później ono rośnie i jego obraz z pierwszych dni życia jest zalany całą lawiną kolejnych obrazków. moja koleżanka ma paromiesięcznego syna, który już siedzi i ma zęba i powiedziała mi niedawno: ciężko mi uwierzyć, że on mieścił się na przedramieniu.

Continue reading

jak zostałam lekarzem

jak zostałam lekarzem? 

mogłabym w sumie napisać, że zawsze chciałam pomagać ludziom itd, co po części może jest prawdą, ale bardziej to było tak, że jak się jest takim dobrym uczniem od podstawówki, wygrywa się różne konkursy to medycyna to są takie jakby najlepsze studia, na jakie można pójść. jeszcze na biol-chemie w liceum to już w ogóle, dosłownie cała klasa podnosiła rękę jak nauczyciel pytał kto chce na medycynę. tak się złożyło, że ja byłam w takiej klasowej super-piątce ludzi, którzy rzeczywiście się na te studia dostali. na mój wybór profesji miały też niewątpliwie wpływ takie superprodukcje jak “ostry dyżur”, “chirurdzy” oraz oczywiście “na dobre i na złe”. we wszystkich tych serialach lekarki były piękne, szczupłe i zakochiwali się w nich najlepsi faceci. Continue reading