widmo drugiego dziecka

drugie dziecko pojawi się w naszym życiu prawdopodobnie niedługo. to znaczy nie jest jeszcze zaczęte, jeszcze nie istnieje, funkcjonuje w mojej głowie jako krążące nade mną widmo. jego obecność – poświata sprawia, że wszystko jest tymczasowe. chwilowo wstaję o siódmej, chwilowo współpracuję akurat z tym zespołem, chwilowo płacę niani połowę pensji, mam jakiś ograniczony czas.  Czytaj dalej „widmo drugiego dziecka”

„jak pokochać centra handlowe” – recenzjopodobne refleksje po przeczytaniu

nie wiem dlaczego, w ogóle nie mam do siebie zaufania w kwestii książek. zwłaszcza książek, które mi się podobały. dużo łatwiej jest mi skrytykować jakąś pozycję (odczuwam nawet pewną ulgę, gdy książka mi się nie podoba), niż zachwycać się i polecać. no bo co, jeśli książka mi się podobała, a jest słaba? wyjdzie na to, że ja jestem słaba? trudno mi recenzować, chociaż przez to całe zwolnienie i macierzyński trochę się rozkręciłam z czytaniem i słuchaniem i mogłabym dodać trochę kultury do bloga. ale nie wiem, bo nie jestem pewna. brak mi jakiejś cechy, pewności, którą mają recenzenci.  Czytaj dalej „„jak pokochać centra handlowe” – recenzjopodobne refleksje po przeczytaniu”

urlop macierzyński – blaski i cienie

za oknem leży gruba wartstwa pierwszego śniegu, a ja się coraz bardziej cieszę na powrót do pracy. kupuję sobie nowe ciuchy, które nie są legginsami, zastanawiam się, czy nie zrobić sobie paznokci i rozważam odstawienie dziecka od piersi. dociera do mnie, że cały urok urlopu macierzyńskiego polega na tym, że kiedyś się on kończy. Czytaj dalej „urlop macierzyński – blaski i cienie”