nie warto płakać nad rozlanym mlekiem

mleko

kiedy miałam 19 lat przez trzy miesiące pracowałam w szkocji na tzw. zmywaku w restauracji. miałam tam takie zadania jak obieranie warzyw, polerowanie sztućców, nastawianie wielkiej zmywarko-wyparzarki. właściciele tego miejsca mieli taki pomysł – w celu mobilizacji pracownika i minimalizowania strat restauracji -żeby wywiesić w kuchni listę osób, które coś stłukły i dopisywać ilość zniszczonych talerzy lub szklanek.

pomysł ten do tej pory uważam za niedorzeczny, bo zakładał on coś takiego, że pracownik ma jakikolwiek wpływ na to, ile szklanek stłukł, że może on jakoś temu zapobiec, np. bardziej się starać, bardziej uważać. nie wiedzieli tego, że niezdarność jest wrodzoną i nieuleczalną chorobą, a dla tłukącego spadająca szklanka to jak zupełnie zewnętrzne zdarzenie, nad którym nie ma on żadnej kontroli. wiem to głównie stąd, że niezmiennie zajmowałam pierwsze miejsce w tym  dziwnym rankingu, co więcej – nie miałam za bardzo konkurencji.

zaskoczenie, strach, pogodzenie się z nieuchronnym, rezygnacja, przygnębienie – to wszystko przez tę sekundę zanim naczynie dotknie ziemi i roztrzaska się na wiele małych kawałków. o nie nie nie, kurczejaktosiestało, przepraszam, posprzątam. i tak całe życie: rozbite szybki w telefonach, telefony w toalecie i w kubkach, dwa zniszczone samochody, popsute laptopy, ściany oblane niezmywalnymi substancjami, herbaty i kawy wsiąkające w materace. problem niestety nie kończy się na przedmiotach – niezdarność najbardziej uderza w samego niezdarnego, co jest najlepszym dowodem na to, że w tym działaniu nie ma umyślności. są więc też siniaki, blizny, poparzenia, które już przestałam liczyć i komukolwiek pokazywać.

mój mąż mówi: może idź na jakiś trening uważności. albo mówi: może to są ukryte skłonności autodestrukcyjne. właściciele restauracji, w której pracowałam mówili: naprawdę musisz bardziej uważać i może ulżyło im jak się zwolniłam. ja mam różne koncepcje – może to jakiś problem z koordynacją oko-ręka, może to zaburzony obraz własnego ciała. mi też było smutno jak zbiłam ulubiony kubek i popłakałam się kiedy uderzyłam autem w latarnię.

ale przynajmniej tyle wiem w dwudziestym ósmym roku mojego życia: jedyne co można zrobić to minimalizować straty. nie kupować drogich telefonów, ubezpieczyć auto, prosić kogoś innego o wyciąganie gorących rzeczy z piekarnika. nie podejmować takiej pracy, gdzie łatwo coś zbić albo zniszczyć czyli np. pracy na zmywaku w restauracji.

dzięki niezdarstwu mam nieskończone pokłady cierpliwości i wyrozumiałości do innych niezdarnych – „spoko, każdemu się może zdarzyć”, tak mówię i tak myślę i przykro mi jak widzę matki krzyczące na swoje nastoletnie niezdarne dzieci, że „nie szanują rzeczy” albo „kiedy się nauczą”.

nie warto płakać nad rozlanym mlekiem, bo ono się będzie rozlewać i rozlewać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s