przeglądając fejsbuka

FEJSoczywiście, że używam facebooka, używam go może nawet więcej niż powinnam. scrolluję wytrwale parę razy dziennie, śledząc losy moich bliższych i dalszych znajomych. wpadam czasem nawet w ciąg klikania, oglądam sobie profile ludzi, których w ogóle nie znam albo tych, których znałam tylko z widzenia, gdzieś tam, wiele lat temu.

zawsze interesuje mnie jak potoczyły się losy różnych ludzi i niektóre historie są naprawdę niezłe. na przykład jeden gość, który podobał mi się w gimnazjum, cały się wytatuował w jakieś niezbyt ładne wzory. parę całkiem fajnych dziewczyn się rozwiodło przed dwudziestymi piątymi urodzinami. różne zdolne osoby zrobiły karierę za granicą, ktoś teraz mieszka na hawajach, ktoś tam przed trzydziestką ma już czwórkę dzieci. może jak ktoś ogląda mój profil to też go zaskakuje, że szybko wyszłam za mąż, mimo że nigdy nie byłam zbyt ładna albo stałam się religijna, mimo że nigdy nie chodziłam do kościoła.

przeglądając facebooka trochę tęsknię za portalem społecznościowym, na którym człowiek czułby się bezpiecznie – mógłby swobodnie pisać jakieś osobiste rzeczy, nie musiałby się chować za ustawieniami prywatności, a oglądając profile obcych ludzi możnaby się z nimi zaprzyjaźniać – i ogólnie każdy portal chyba taki był na początku, zanim zaczęli go zaludniać ludzie, których znamy z realnego życia, których nie wypada nie przyjąć do znajomych, a którzy nie wiedzą, o co w tym chodzi.

miałam roczną przerwę od facebooka na trzecim roku studiów – chciałabym napisać, że „prawdziwe życie jest offline” (lol!), ale tak naprawdę po prostu chciałam, żeby ktoś za mną zatęsknił i pokazał, że mu na mnie zależy – co mi się zasadniczo nie udało. za to ominęło mnie parę wydarzeń towarzyskich, urwał mi się kontakt z kilkoma osobami i przegapiłam trochę plotek – czyli stało się coś takiego, jakby przestało się nagle chodzić na imprezy czy w ogóle widywać z ludźmi w imię czytania książek pod kocykiem. mądrzejsza o to doświadczenie, kilknęłam „przywróć profil” i od tej pory regularnie scrolluję, piszę w otwartych i zamkniętych grupach, gadam z ludźmi przez messengera i daję znać publicznie, co tam u mnie. z przykrych rzeczy – raz jedna dziewczyna z moich studiów założyła mi hejterski fanpage (nie wiem czemu, nic jej nie zrobiłam; na szczęście miał tylko jedno polubienie i umarł śmiercią naturalną). z miłych: jestem na bieżąco z życiem wielu znajomych, znajduję odpowiedzi i wsparcie w różnych kwestiach, czasem mi ktoś mówi, że ładnie wyglądam albo że gratuluje mi jakiejś życiowej zmiany i nie wydaje mi się to nieszczere.

smutno mi się tylko robi wtedy, kiedy przewijam posty kogoś, kto kiedyś był mi bliski i mogę dać tylko „lubię to” albo napisać „ślicznie wyglądasz”. a to jest na przykład ktoś, z kim się przeżyło coś super albo gadało długo w nocy, odkrywało razem coś o sobie – no, różne takie dobre rzeczy składające się na świetną relację. nie wiem czemu tak jest, ale drogi się rozchodzą i nie ma w tym niczyjej winy. potem twój ex-przyjaciel bierze ślub z kimś kogo w ogóle nie znasz albo zaczyna się interesować jakąś abstrakcyjną dla ciebie dziedziną. jak się bardzo tęskni to może można taką relację spróbować odbudować, ale ja jeszcze nie wymyśliłam jak, żeby nie wyjść na kogoś dziwnego.

w każdym razie trochę denerwują mnie ludzie, którzy uparcie nie chcą z facebooka korzystać. trzeba im wysyłać ekstra zaproszenia smsem, jak się chce z nimi zobaczyć i nie można im przesłać czegoś fajnego w messengerze, jak się o nich pomyślało przy przeglądaniu internetu. no a najgorzej, jak się ich gdzieś spotkało, polubiło, a potem człowiek zostaje bez żadnej kontynuacji, bez żadnych aktualizacji zdjęć profilowych czy dodawanych wydarzeń z życia.

ostatecznie facebook to tylko narzędzie komunikacji i chodzi w nim o to samo, co w innych, bardziej archaicznych. o to, żeby podtrzymywać relacje przez pamiętanie i pozwalanie, by o nas pamiętano.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “przeglądając fejsbuka

  1. Dobry tekst. Tez mysle, ze facebook jest spoko i nie ma co sie migac od korzystania z niego.

    Choc ma wady – np. czasem mnie za bardzo mnie wciaga i po dluzszym czasie korzystania w jednym odcinku jestem rozdrazniona i ogolnie czuje sie bleee, bo sie nie umiem od niego oderwac. No i troche uzaleznia (to co pisalas o tym korzystaniu kilka razy dziennie). Ale jak z kazdym mednium – trzeba sie nauczyc rozsadnie z niego korzystac.

    Z zalet – oprocz tych, ktore wymienilas – to jak sie jest samotnym, to daje duzo radosci – latwo z kims zagadac, lub poogladac co u kogo slychac.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s