moja filozofia macierzyństwa

przynosząc noworodka do domu spodziewałam się słaniania się na nogach ze zmęczenia, noszenia nocami dziecka po mieszkaniu, ciągłego płaczu i takich tam. tymczasem jestem zaskakująco wyspana, nic mnie nie boli, a wszyscy mówią, że moja córka mało płacze i dużo się śmieje. szczerze mówiąc nie jestem pewna, gdzie się mój dzieć plasuje na skali dziecięcego wymagania od rodzica bliskości, chyba nie jest ani przesadnie wymagająca ani turboodkładalna, ale faktem jest, że się dogadujemy.

macierzynstwo Czytaj dalej „moja filozofia macierzyństwa”

moje ciało daje radę

jestem szczęśliwą posiadaczką sprawnego ciała, ale od dzieciństwa nie do końca dobrze się cialosiladogadujemy. po pierwsze – już wspominałam, że nie zawsze robi to, co zamierzam. ja chcę wziąć szklankę, ono je przewraca, chcę odłożyć kubek, ono go rozbija, chcę przejść przez drzwi, ono celuje we framugę. poza tym – nie wygląda tak, jakbym chciała. chcę wyjść na pewną siebie, a ono się garbi i obgryza skórki, chciałabym mieć naturalny look, a tu nagle wszyscy mi mówią, że wyglądam na zmęczoną. nie mówię już o tym, że w ogóle nie wychodzi nam współpraca na polach sportowych, proponowałam mu różne rzeczy, a ono ciągle sztywne i mało zwinne. biega tak, że panowie popijający piwko na ławkach w parku się podśmiewają pod nosem, w ogóle nigdy nie trafia do celu, a męczone treningami crossfitu co dwa dni w ogóle nie robiło postępów.
Czytaj dalej „moje ciało daje radę”