słowniczek psychiatryczny: ksobność

jedna z rzeczy, która spodobała mi się w psychiatrii i która poszerzyła moje poxostrzeganie rzeczywistości to (oprócz olśnienia „jest coś takiego, jak zaburzenia
osobowości”
) język, jakim opisuje się różne zachowania.

drugi człowiek zawsze jest zagadką. może budzić skrajnie różne emocje w różnych osobach, ale są takie rzeczy w jego sposobie bycia, które dwie osoby opiszą dokładnie w ten sam sposób, a czytając badanie psychiatryczne, które przeprowadził ktoś inny powinniśmy mieć jak najdokładniejszy obraz danej osoby w danym czasie. nauczyłam się w procesie badania i opisywania ludzi wielu ciekawych słów i sformułowań, które rozkładają zachowanie na czynniki pierwsze – dziś jedno z nich czyli:

ksobność!

to jest bardzo ładne słowo. przez to ‚x’ na początku brzmi może obco, ale ucho językoznawcy zapewne usłyszy staropolskie „ku sobie” – bo, mówiąc prosto, ksobność to branie wszystkiego do siebie, to stan, kiedy wydaje nam się, że wszystko co się dzieje – odnosi się do nas.

to się – jak wszystko w tym temacie – stopniuje: są więc urojenia ksobne, kiedy jest się pewnym, że cały świat myśli o nas, mówi o nas, że wszelkie wydarzenia z ‚wiadomości’ mają jakieś szczególne odniesienie do naszego życia. jest też nastawienie ksobne, kiedy ktoś jest po prostu czujny, podejrzliwy, zastanawia się ciągle czy rozmówca chce go obrazić, może nie jest pewien, co się dzieje, ale czuje jakiś dyskomfort, napięcie.

nauczyłam się tego słowa gdzieś tam w szpitalu, na oddziale, ale używam go często na co dzień, bo wypełniło jakąś lukę w moim słowniku, tak idealnie opisuje ten stan…

…kiedy idzie się biegać po parku nie mając kondycji, figury, sexy stroju ani pewności siebie i ma się wrażenie, że wszyscy patrzą z politowaniem, komentują, śmieją się, myślą sobie: niechże ta baba z czerwoną twarzą już zejdzie nam z oczu;

…kiedy urodziło się dziecko i gdzieś się z nim wychodzi, a ono płacze i wydaje się, że ludzie w pomieszczeniu tylko myślą – co z niej za matka, biedne dziecko, co ono winne, lepiej by mu było z inną, a nie z tą, co chyba nakarmić nie umie, przewinąć nie umie, nawet trzyma jakoś tak źle;

…kiedy karmi się w centrum handlowym i ma się pewność, że ta babka, która nas minęła z wysoko uniesioną brwią to na pewno ta sama, która w weekend napisała na jakimś blogu, że nie życzy sobie wywalania cyca w miejscu publicznym, ona kilkoro dzieci wykarmiła i jakoś  nigdy nie musiała się obnażać publicznie;

…kiedy ma się nową fryzurę albo nowy ciuch, który może jest nieco bardziej ekstrawagancki i wydawał się spoko w przymierzalni, ale nagle wśród ludzi jakoś tak głupio…

ksobny jest też ten dresiarz, który na przystanku pyta: co się tak gapisz?! i ta koleżanka z pracy, przy której nie da się nic powiedzieć, bo wszystko traktuje jak przytyk do siebie.

ksobność to niepewność, poczucie zagrożenia, wrażenie bycia kimś w rodzaju przegranego celebryty, o którym się dużo mówi, ale głównie kpiąc i krytykując.

oczywiście bywam ksobna i spotykam ludzi z ksobnym nastawieniem i jedno i drugie jest przykre, niekomfortowe i trudne. a jedyne, co na to pomaga to zdanie sobie sprawy, że to nie jest prawda. ani trochę.

większości ludzi nic a nic nie obchodzimy. spacerujący po parku nawet nie spojrzą na nieatrakcyjnego biegacza. babę w m1 cycek obchodzi tyle, co zeszłoroczny śnieg. o ryczącym dziecku przypadkowe osoby zapomną zanim się uspokoi… i tak dalej w ten deseń.

to jest pocieszające, ale trochę smutne: ludzie naprawdę myślą głównie o sobie. nie o tobie, rzadko o tobie. jak ogarnie cię ten stan, jak w filmie, kiedy milczące twarze wpatrują się w głównego bohatera, za którym powoli sunie kamera – to pomyśl: na 99% to nie jest prawda. może jest ci trudno, ale chociaż znasz niezłe słowo opisujące twój stan. xobność. xoxo

 

 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “słowniczek psychiatryczny: ksobność

  1. …a ja sobie jeszcze wyjaśniam w takich okolicznościach, że a) nikt mnie tu nie zna (bo rzeczywiście tak zwykle jest, kiedy przychodzi mi robić coś niewygodnego dla psychiki), albo b) ta osoba na pewno mnie nie zapamięta, bo przez jej biuro/stoisko/sklep przewija się zylion ludzi. To ostatnie jest mimo wszystko trochę ryzykowne, bo jak palnę coś znacząco cudacznego, to jednak zapamięta 🙂

    1. Zapamięta sytuację, ale nie osobę 🙂 a nawet jak osobę i kiedys rozwiniecie znajomość to będzie się z czego śmiać 🙂 generalnie obciach jest przereklamowany. fajnie, że zaglądasz!

  2. Nie znałam tego pojęcia, a jest piękne! I takie obrazowe 🙂

    Jako osoba wychowana w małym mieście, gdzie wszyscy się znają, doświadczałam ksobności po przeprowadzce do Krakowa. Na szczęście minęło 🙂 Ale zawsze, kiedy karmię piersią poza domem, to uczucie powraca. Na poziomie racjonalnym oczywiście wiem, że ludzie mają to głęboko, ale moje odczucia są od tego niezależne.

    1. Hej, wydawałoby się, że w małym mieście można być bardziej ksobnym – wszyscy się znają i o wszystkich wszystko wiedzą. Choć ja w Krakowie zawsze się martwię, że jestem niedostatecznie trendy ubrana 😀 a karmienie publicznie – przed urodzeniem dziecka nawet do głowy by mi nie przyszło, że można mieć coś przeciwko! Jak poczytałam trochę komentarzy w Internecie to od razu widzę więcej zdegustowanych 😛
      Fajnie, że zajrzałaś!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s