czy na medycynie naprawdę jest ciężko?

nie wiem. w pierwszym odruchu odpowiedziałabym, że nie, bo znam dużo osób, które nie uczyły się aż tak dużo, a skończyły te studia bez problemu. czyli może ja byłam nastraszona, przesadzałam, widziałam wszystko w czarnych barwach, bo mieszkałam w ponurym mieście. wygłaszając takie sądy dobrze byłoby oprzeć się na jakichś statystykach – np. liczba godzin, którą przeciętny student medycyny spędza na nauce albo procent osób, które odpadły po drodze. pewnie nie byłyby przytłaczające.studia

ale to jest blog, a nie doktorat, więc napiszę, co pamiętam.

(a propos doktoratu, tak nie znosiłam tych studiów i tej uczelni, że przysięgłam kiedyś nigdy nie zrobić doktoratu. potem doszłam do wniosku, że to niemądre, bo może spotkam kogoś interesującego, kto mnie zainspiruje do pisania ciekawej pracy… ale z dala od uczelni, jak już).

pamiętam, że uczyłam się aż zaczynało świtać. dzieliłam noc na okresy, np. do drugiej w nocy muszę przeczytać do danej strony. pisaliśmy z kolegą sobie smsy o treści „na której jesteś stronie?”, kiedyś umówiliśmy się na otwarcie piekarni o 4.30 żeby uczcić całą noc nad książkami, ale żadne z nas nie dotarło.

myślę, że nie była to najbardziej efektywna nauka – czas do wyznaczonej godziny uciekał, ja patrzyłam się tępo w ścianę przez powiedzmy dwadzieścia minut. przez godzinę uczyłam się o obojczyku, kiedy to jest naprawdę prosta kość. na pierwszym roku miałyśmy jeden laptop na trzy osoby, więc tracenie czasu w internecie mnie jeszcze nie dotyczyło. jak już miałam swój komputer i wifi to moja współlokatorka za ścianą nie mogła się uczyć, bo tak się śmiałam z ‚glee’.

pamiętam, że zaliczenia w ciągu roku były bardzo stresujące – szczególnie z anatomii, czasem bardzo długo trzeba było czekać w piwnicach obok prosektorium – pamiętam obskurne ściany i że można było tam palić papierosy, co wiele osób robiło. zawsze miałam wrażenie, że mam w głowie tylko strzępki informacji, jakieś pojedyncze zdania, zawsze czytałam kserówki do samego wejścia na salę i przeważnie wydawało mi się, że zdałam tylko dzięki temu co przeczytałam sekundy przed usłyszeniem pytania.

najgorszy egzamin był pod koniec pierwszego roku, z biofizyki. musiałam się nauczyć na niego wiele rzeczy, których do tej pory nie rozumiem, jak wzór na prędkość krwi w  żyłach. tak się stresowałam, że nic nie jadłam parę dni. ale ostatecznie nie zdałam w pierwszym terminie przez całe studia tylko trzech egzaminów , co wydaje mi się całkiem niezłym wynikiem. realnie nigdy wyrzucenie ze studiów mi nie groziło, byłam takim o, przeciętnym studentem, który radził sobie nie gorzej i nie lepiej niż inni.

na pewno przez pierwsze dwa lata studiów prześladowały mnie koszmary o zaliczeniach, śniło mi się, że oddałam pustą kartkę albo że zaliczenie odbywało się dokładnie w tym dniu, w którym miałam sen, z aktualnym wtedy stanem wiedzy (stanowczo niewystarczającym).

niby od trzeciego roku było już lepiej, dało się żyć, ale pamiętam, jak rozmawiałam ze starszymi koleżankami i opowiadały mi o takim przedmiocie farmakologia – i pamiętam, że jechałam autobusem po tej rozmowie i strasznie się bałam tego, co będzie.

jeden wykładowca powiedział mi, że jestem baranem. na pewno parę razy się popłakałam na zajęciach.

było bardzo mało ciekawych zajęć, wręcz nienormalnie mało – jak na to, że medycyna jest szalenie interesująca i ludzie lubią ją w serialach i książkach. na szczęście medycy też mają dostęp do tych seriali i książek, więc można było sobie czasem poza uczelnią przypomnieć , że te studia to droga do serca mcdreamy’ego lub do pracy w fbi.

generalnie było (moim zdaniem) beznadziejnie i to przez sześć lat – a to niemało.

czy warto? chyba tak. na sto procent powiem po sześciu latach pracy jako lekarz. choć w naszym kraju wykonując ten zawód można napotkać na, hm, różne trudności – to mimo wszystko jest to bardzo miłe: że ktoś przychodzi z problemem i można mu pomóc. i o to chodzi.

wpis powstał w ramach mentalnego przygotowania do powrotu do pracy.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s