#beztytulu

powodem przerwy na blogu i tego, że pewnie teksty będą pojawiały się teraz rzadziej jest to, że prowadzę bardzo intensywny tryb życia. chodzenie do pracy i jednoczesne posiadanie małego dziecka to jazda bez trzymanki. stale coś robię, stale jestem w ruchu, przygotowuję posiłki, zmieniam pieluchy, rozmawiam z mężem, nastawiam zmywarkę, rozmawiam z pacjentem, uzupełniam dokumentację, budzę się o czwartej rano zlana potem, bo zapomniałam rozpisać komuś leków albo badań, doczytuje myjąc zęby artykuły z medycyny praktycznej i tak dalej w ten deseń. zapewne są osoby, które uznałyby to za koszmar, mi taki stan rzeczy tak naprawdę bardzo pasuje, a wir obowiązków w jakiś dziwny sposób zapewnia równowagę wewnętrzną. resztką sił wieczorem wieszam rajtuzki w serduszka i cieszy mnie to.

***

zasypiam bardzo szybko – wszystko przez to poranne wstawanie. przykładam głowę do poduszki i bach, nie ma mnie. w półśnie karmię kilkukrotnie w nocy córkę, choć dziś chyba pierwszy raz nie było wcale takiej potrzeby i o 6.45 obudziłam się rześka jak skowronek. w inne dni albo zażywam popołudniowej drzemki z córką albo (w przypadku jej braku) kładę się o 20 spać lub zapadam w dziwny stan odrętwienia pod kołderką.

***

porównanie obecnego stanu do urlopu macierzyńskiego jest jak festiwal paradoksów. na przykład wstawanie dużo wcześniej i znaczne zmniejszenie dobowej dawki snu przy byciu aktywnym przez cały dzień tak naprawdę sprawia, że mam dużo więcej energii niż wcześniej i ostatecznie jestem mniej zmęczona. albo to: w naszym domu jest dużo czyściej mimo znacznie mniejszej ilości czasu poświęcanej na sprzątanie i znacznie mniejszej ilości uwagi przy tym temacie. niewątpliwie na oklaski zasługuje tutaj niania, której coranne przybywanie mobilizuje nas oboje do ogarnięcia z grubsza miejsca jej pracy. poza tym trochę nam sprząta. podziękowałam jej za to, odpowiedziała, że nic takiego przecież nie robi, ogarnia na tyle, żeby moja córka się o coś nie potknęła albo żeby dało się przygotować posiłek. hm.

w każdym razie ostatecznie nasze mieszkanie jest w znacznie lepszym stanie.

***

bardzo lubię moją pracę. czy wypada lubić w tym kraju swoją pracę? w tej całej atmosferze, w której nienawidzi się poniedziałków i byle do piątku?

no nie wiem, jakby nie patrzeć – ja lubię. praca psychiatry to praca bardzo ciekawa, rozwijająca, pozwalająca wiele zrozumieć; na co dzień mam szanse odbywać niezwykłe rozmowy i dokonywać ekscytujących odkryć. tak naprawdę czuję, że moje codzienne chodzenie do pracy, które zabiera mi czas na pisanie sprawia, że w ogóle przeżywam coś, o czym można by pisać. tylko jeszcze nie wymyśliłam jak.

***

uważam, że tworzenie to bardzo potrzebna i wspaniała część życia. na netflixie jest film o niezależnych twórcach gier komputerowych i jeden z nich powiedział, że tworzenie gier to jego sposób na komunikowanie się ze światem. ja też czuję, że tworzenie – w moim przypadku tylko pisanie – to coś, dzięki czemu mogę się porozumieć z odległymi ode mnie osobami, znaleźć porozumienie w kwestiach, które czasem ciężko poruszyć w towarzystwie. dowiedzieć się, czy ktoś czuje tak samo.

bardzo się cieszę, że znowu zaczęłam pisać i że ktoś tam jest po drugiej stronie ekranu. nie chcę przestawać. myślę, że to potrzebne i dobre.

***

jednak bycie lekarzem, może zwłaszcza mojej specjalności, i prowadzenie internetowego życia przynosi jednak wiele dylematów i trudności.

jak poznawać ludzi prywatnie i zachować zawodową neutralność? jak promować swoją twórczość i zachować profesjonalny wizerunek?

pisać pod nazwiskiem czy anonimowo? jak pisać, nie naruszając poczucia bezpieczeństwa osób, które są wokół mnie – w tym pacjentów?

ile z mojego przeżywania mogę ujawniać? w netflixowym serialu o ilustratorach jeden z nich mówi, że tworzenie to słaby balans między tym, co ujawniam o sobie, a tym, co ukrywam, żeby odbiorca mógł się w tym przejrzeć.

gdzie jest granica bezpieczeństwa?

jak wymyślę odpowiedzi na te pytania to na pewno łatwiej mi będzie publikować. na razie jestem tym wszystkim lekko sparaliżowana.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s