najlepsze rzeczy, jakie przesłuchałam na macierzyńskim

mój urlop macierzyński okazał się śmiertelny dla kilku (kilkunastu? mam nadzieję, że jednak kilku) par słuchawek – w ciągu ostatniego roku była to bowiem moja podstawowa forma spędzania czasu: przywiązywanie sobie dziecka do brzucha lub pleców i energiczne poruszanie się ze słuchawką w uchu. z przykrością zauważam, że ten okres już się kończy: moja córka już jest dość ciężka, w nosidle transportuję ją głównie na plac zabaw, gdzie zazwyczaj zaczynam z kimś rozmawiać, na pewno nie dam rady już robić długich kilometrów przy akompaniamencie audiobooków czy podcastów, a było to bardzo miłe.

przez ten rok wykupiłam sobie abonament w audiotece, słuchałam też mnóstwa próbek, kilka rzeczy porzuciłam, kilka było naprawdę słabych, a ciężko było mi znaleźć jakieś polecenia, więc piszę takie zestawienie, które powstało metodą prób i błędów, sama.

Czytaj dalej „najlepsze rzeczy, jakie przesłuchałam na macierzyńskim”

#czarnyprotest – pytania, wątpliwości, refleksje

abircjaw ostatnich dniach przeczytałam bardzo dużo na temat aborcji, od radykalnych pro-choice’owców (klik, a nawet bardziej tutaj – klik) po posty tomasza terlikowskiego na facebooku. sprzeciwiam się stanowczo każdemu, kto twierdzi, że jest to temat prosty, że wystarczy napisać „moja macica, moja sprawa” albo „chrońmy każde życie” i wydaje mu się, że to zamyka dyskusję. sprawa ta porusza mnie bardzo, jak zresztą inne dylematy bioetyczne jest trudna i bardzo skomplikowana. Czytaj dalej „#czarnyprotest – pytania, wątpliwości, refleksje”

czy na medycynie naprawdę jest ciężko?

nie wiem. w pierwszym odruchu odpowiedziałabym, że nie, bo znam dużo osób, które nie uczyły się aż tak dużo, a skończyły te studia bez problemu. czyli może ja byłam nastraszona, przesadzałam, widziałam wszystko w czarnych barwach, bo mieszkałam w ponurym mieście. wygłaszając takie sądy dobrze byłoby oprzeć się na jakichś statystykach – np. liczba godzin, którą przeciętny student medycyny spędza na nauce albo procent osób, które odpadły po drodze. pewnie nie byłyby przytłaczające.studia

ale to jest blog, a nie doktorat, więc napiszę, co pamiętam. Czytaj dalej „czy na medycynie naprawdę jest ciężko?”

to będzie tekst o jedzeniu i nie tylko

warzywaprzestałam jeść mięso jakieś trzy-cztery lata temu – nie pamiętam dokładnie. przejście na wegetarianizm – ba! początkowo na weganizm – było spowodowane lekturą książki „nowoczesne zasady odżywiania” t. colina campbella. była to pierwsza książka o odżywianiu jaką przeczytałam, pożyczona od koleżanki – bardzo wciągająca i dająca odpowiedź na wszystkie problemy współczesnego człowieka. wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tego typu książek jest więcej, każda mówi mniej więcej to samo: będziesz szczupły, energiczny i wesoły, a dawane przez nie rady wykluczają się nawzajem.

Czytaj dalej „to będzie tekst o jedzeniu i nie tylko”