nie warto płakać nad rozlanym mlekiem

mleko

kiedy miałam 19 lat przez trzy miesiące pracowałam w szkocji na tzw. zmywaku w restauracji. miałam tam takie zadania jak obieranie warzyw, polerowanie sztućców, nastawianie wielkiej zmywarko-wyparzarki. właściciele tego miejsca mieli taki pomysł – w celu mobilizacji pracownika i minimalizowania strat restauracji -żeby wywiesić w kuchni listę osób, które coś stłukły i dopisywać ilość zniszczonych talerzy lub szklanek.

Czytaj dalej „nie warto płakać nad rozlanym mlekiem”

fajne w byciu psychiatrą

wiecie, myślę, że wielu osobom wydawało się, że jak będę pediatrą albo ginekologiem to będą mogli do mnie dzwonić o każdej porze dnia lub nocy i pytać o swoją ciążę albo katar u dziecka. to jest taka zmora lekarzy, że gdzie się człowiek nie pojawi tam zaraz ktoś wyskakuje ze swoimi dolegliwościami i domaga się natychmiastowej diagnozy.

problemy psychiatryczne to nie jest coś, co się porusza przy stole podczas rodzinnego spędu, ale fajne jest to, że ktoś przychodzi do mnie po cichu i mówi „słuchaj, boję się, że zwariowałem”. zazwyczaj nie zwariował. ale spoko, że ma mnie, żeby o tym pogadać, bo tak to by pewnie nie miał nikogo.

 

jak wybrać specjalizację?

kiedyś jeden chirurg opowiadał mi, jak na praktykach po pierwszym roku umył podłogę w sali operacyjnej i za to mógł postać później przy zabiegu. ta sytuacja, zapach, atmosfera zrobiły na nim takie wrażenie, że potem nie chciał już robić nic innego.

tak w skrócie moim zdaniem powinno się wybierać specjalizację.

specka

Czytaj dalej „jak wybrać specjalizację?”

szczerze mówiąc 1

szczezreszczerze mówiąc, to nie rozumiem ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci.

jak karmiłam niedawno moją córkę, siadłam sobie z nią w pokoju i biorę w ręce – ach to ciałko! ten zapach! to sobie pomyślałam: no nie dziwię się, że są ludzie, którzy są za to w stanie sprzedać duszę.

szczerze mówiąc, jak czytam w internecie jakieś wywody w stylu: człowiek nie jest stworzony do monogamii to sobie myślę: nie wiem za bardzo jak inaczej człowiek mógłby być szczęśliwy.

jak czytam, że ktoś nie chce się w to pakować, w te butelki i pieluchy, że woli chodzić do kina i na randki to – szczerze mówiąc – nic na to nie mówię, bo nie wiem co. ale myślę sobie coś w stylu: o kurcze, ludzie. jesteście w błędzie. nie dajcie się na to nabrać.

serio, nie dajcie się na to nabrać.

miejcie dzieci i bądźcie szczęśliwi.

uważam, że prowadzenie domu jest sztuką

domdobrze zorganizowana i zadbana kobieta zarządzająca swoim domem tak, żeby było czysto, ładnie, pachnąco, żeby dzieci były zadbane i szczęśliwe, żeby wszyscy jedli zdrowe i dobre rzeczy. nie wiem czy bardziej mnie taka scena zadziwia czy dobija.

Czytaj dalej „uważam, że prowadzenie domu jest sztuką”

widzieliście kiedyś noworodka?

NOWORODEKpytam, bo to niezwykły widok, do którego ciężko jest się przyzwyczaić. niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę mało osób ma okazję zobaczyć jaki naprawdę jest noworodek – nawet kiedy ma się swoje dziecko, widzi się je w takim stanie przez miesiąc, później ono rośnie i jego obraz z pierwszych dni życia jest zalany całą lawiną kolejnych obrazków. moja koleżanka ma paromiesięcznego syna, który już siedzi i ma zęba i powiedziała mi niedawno: ciężko mi uwierzyć, że on mieścił się na przedramieniu.

Czytaj dalej „widzieliście kiedyś noworodka?”